Jako osoba, która zawsze stara się wysłuchać i zrozumieć - nawet, gdy jest to bardzo trudne - myślę, że ci wszyscy biedni aptekarze, którzy działają wbrew sumieniu mają trochę racji. To przecież normalne, że dla niektórych coś może być złe, co dla innych jest dobre. Dlatego, by nie krzywdzić aptekarzy, ale też by uchronić wszystkie kobiety, które jednak chcą zażywać tego typu leki mam inny pomysł. Może trochę urozmaicić ową klauzulę? Może zróbmy tak, że jasne, farmaceuta może odmówić sprzedaży leków, ale gdy biedna kobieta, która "zaszła" w wyniku odmówienia ma prawo do alimentów płaconych przez ów aptekarza? Bo tak jakby się przyczynił do poczęcia?
Absurdalne? Co Wy nie powiecie...